3


... kolejnym zjawiskiem, poniekąd wynikając z nadrabiania zaległości, są te wszystkie ciekawostki poznawane a propos bohatera miagisterki swojej (i magisterek cudzych). Okazuje się na przykład, na co wcześniej bym nie wpadł, że polska literatura obfituje w doniosłych Leopoldów. Konsekwencją tego jest fakt, że imię mojego kota (Leopold oczywiście) nieco traci na konotacji, przypominając  mi o wielu rzeczach - najmniej wszak o Buczkowskim. Leopoldem byli przecież nie tylko tak oczywiści w tym kontekście "jednak pisarz drugiej kategorii" Tyrmand i niestrudzony kowal losów Staff; Leopoldem był nawet Stanisław Brzozowski, co już oczywiste nie jest.

ps.: proza Jalu Kurka nieco trafi na sile po bliższym kontakcie. Szkoda. Dalej duże nadzieje wiążę z Janem Wiktorem.

Niedługo coś dłuższego.


yader 2010-06-28 11:45:03
skomentuj (0)


powrót